Co wiemy

Światowa Organizacja Zdrowia prowadzi osobny serwis sytuacyjny dla epidemii Eboli w Demokratycznej Republice Konga. Według zestawień przytoczonych przez Reutersa i The Guardian liczba potwierdzonych przypadków wzrosła do 4945, a liczba zgonów do 2325. Oznacza to śmiertelność bliską połowie potwierdzonych zachorowań. Jest to już najtragiczniejsza epidemia Eboli w historii kraju i druga pod względem liczby ofiar w globalnych statystykach tej choroby.

Obecna epidemia jest wywołana przez wariant Bundibugyo, a nie przez lepiej znany wariant Zaire. Ma to praktyczne znaczenie: dostępne i zatwierdzone narzędzia profilaktyczne oraz terapeutyczne nie są automatycznie skuteczne wobec każdego gatunku wirusa. CDC podkreśla, że dla wariantu Bundibugyo nie ma zatwierdzonej szczepionki ani swoistego leczenia. Odpowiedź opiera się więc przede wszystkim na szybkim wykrywaniu przypadków, izolacji, bezpiecznych pochówkach, ochronie personelu i śledzeniu kontaktów. Intensywna transmisja pokazuje, że te bariery nie działają jeszcze wystarczająco skutecznie.

Mechanizm i skutki

Ebola rozprzestrzenia się przez bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi osoby chorej lub zmarłej oraz przez skażone przedmioty. Największe znaczenie mają więc opóźnienia między pojawieniem się objawów a izolacją. Gdy system zdrowia jest przeciążony, chory może odwiedzić kilka miejsc, a jedna niebezpieczna procedura medyczna lub pogrzeb tworzy wiele nowych kontaktów. Brak zatwierdzonej szczepionki dla tego wariantu eliminuje skuteczną strategię szczepień pierścieniowych stosowaną w innych epidemiach.

Kryzys może się sam wzmacniać. Strach przed ośrodkami leczenia i brak zaufania do władz utrudniają zgłaszanie przypadków. Choroba personelu medycznego zmniejsza zdolność systemu do opieki także nad pacjentami z malarią, urazami czy powikłaniami porodowymi. Ograniczenia podróży i handlu mogą uderzać w lokalne dochody, co z kolei utrudnia przestrzeganie kwarantanny. Największą wartość mają szybkie laboratoria terenowe, bezpieczny transport chorych, wiarygodna komunikacja ze społecznościami i ochrona medyków.

Co może zmienić ocenę

Liczby przypadków i zgonów mogą być niedoszacowane, bo nie każdy chory dociera do systemu, a potwierdzenie laboratoryjne wymaga czasu. Z drugiej strony późniejsze porządkowanie danych może usuwać część duplikatów. Wysoka obserwowana śmiertelność zależy także od tego, jak wcześnie pacjenci otrzymują leczenie podtrzymujące. Nie należy więc mechanicznie przekładać bieżącego odsetka zgonów na wszystkie przyszłe przypadki.

Nie ma obecnie podstaw, by opisywać epidemię jako zagrożenie o takim samym prawdopodobieństwie dla Europy jak dla regionów bezpośrednio dotkniętych transmisją. Ryzyko międzynarodowe zależy od mobilności chorych, jakości nadzoru na granicach i szybkiej identyfikacji importowanych przypadków. Kluczowe będą tygodniowe tempo nowych zachorowań, liczba nieśledzonych kontaktów i udział zakażeń wśród personelu. Spadek każdego z tych wskaźników byłby pierwszym wiarygodnym sygnałem, że epidemia zaczyna być opanowywana.