Co wiemy

WHO podała, że epidemia Bundibugyo virus disease, należącej do chorób Ebola, jest największym takim wybuchem kiedykolwiek udokumentowanym w Demokratycznej Republice Konga. Po stu dniach liczba potwierdzonych przypadków przekroczyła 5200. Do połowy sierpnia WHO raportowała 2184 zgony w DRK i śmiertelność około 47 procent; kolejne zestawienia wskazują na dalszy wzrost.

Zakażenia koncentrują się przede wszystkim w Ituri, ale obejmują sześć prowincji. Przypadki powiązane z epidemią rozpoznano także w Ugandzie oraz u pacjentów leczonych we Francji i Niemczech. WHO ocenia ryzyko w DRK jako bardzo wysokie, w państwach granicznych jako wysokie, a globalnie jako niskie.

Mechanizm i skutki

Wirus przenosi się przez bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi osoby chorej lub zmarłej. Kontrola wymaga szybkiego wykrywania, izolacji, opieki, śledzenia kontaktów i bezpiecznych pochówków. W regionie działania te utrudniają przemieszczanie ludności, konflikt zbrojny, nieufność wobec instytucji i ataki na placówki oraz zespoły medyczne.

Dla wariantu Bundibugyo nie ma zatwierdzonej szczepionki ani terapii swoistej. WHO przygotowuje badanie szczepionki Ervebo, licencjonowanej przeciw innemu ebolawirusowi, oraz prowadzi badanie terapii. To oznacza, że przez najbliższy czas podstawową technologią pozostają dobrze wykonane działania zdrowia publicznego, a nie gotowy produkt medyczny.

Co może zmienić ocenę

Część wzrostu liczby przypadków wynika z lepszego testowania i uzgadniania danych, ale WHO podkreśla, że większość odzwierciedla realną ekspansję epidemii. Aktualny bilans może być niedoszacowany w rejonach o ograniczonym dostępie. Nie należy też utożsamiać pojedynczych przypadków leczonych w Europie z trwałą transmisją w Europie.

Najważniejsze sygnały to tygodniowa dynamika nowych zakażeń, udział przypadków spoza znanych kontaktów oraz ochrona pracowników ochrony zdrowia. Spadek zachorowań w Ugandzie pokazuje, że epidemię można zatrzymać, ale sytuacja w DRK wymaga znacznie większej skali operacji.